poniedziałek, 10 września 2012

12 O co chodzi?


Tak więc nie miałam wczoraj siły że by coś napisać.

Ogólnie było bardzo fajne. Piliśmy, paliliśmy, po prostu dobrze się bawiliśmy. I do tego nawet Doris mogła być aż do 23. A już o 17 się wszyscy spotkaliśmy. Więc mieliśmy dużo czasu. Z rodzicami byłam umówiona tak, że będę do nich dzwonić i ich informować czy wracam do domu czy śpię u Kuby. To znaczy nie miałam z nim tego ustalonego, ale zawsze mogłam i robiliśmy to na spontanie. Jak przyszłyśmy do ludzi z którymi byłyśmy umówione Kuby jeszcze nie było. Ale zaraz przyszedł. Na przywitanie tak jak zawsze dał mi buzi. Był z deską, trochę to mnie zdziwiło, ale pomyślałam że dla niego to jest jak dla dziewczyny torebka. Ale około 18 powiedział że idzie do domu odnieść deskę i wraca. Nie miałam nic przeciwko, bo czemu bym miała mieć. Reszta ludzi poszła na kebaba bo byli głodni. My z Doris nie chciałyśmy iść więc powiedziałyśmy że idziemy przejść się po mieście a później się jakoś spotkamy. Trochę pochodziłyśmy i około 19 zadzwoniłam do Kuby, ale nie odbierał. Zadzwoniłam parę razy i za każdym nie odbierał. Nie miałam do nikogo więcej numeru telefonu. Ale zaraz znalazłyśmy innych ludzi, też ze skate parku ale trochę młodsi. Jak byłyśmy z nimi to jeszcze wypiłyśmy po dwa piwa, więc miałyśmy już dość niezłą banie. Z nimi stałyśmy koło wszystkich karuzeli i różnych takich. I około 20.30 stwierdziliśmy że idziemy na koncert. Nawet nie wiem kogo on był. Ale po drodze zaszliśmy jeszcze do sklepu bo ludzie coś tam chcieli kupić. Staliśmy tam chyba aż 12 min. I gdy już zaczęliśmy iść, nagle szło parę osób z którymi byliśmy wcześniej. I nagle Adrian zawołam Amanda chodźcie z nami. Byłyśmy już z nimi wcześniej ale nie miałyśmy do żadnego z nich numeru, żeby zadzwonić. Spytałam się czy wiedzą gdzie jest Kuba. Oni powiedzieli że chyba na tej mniejszej scenie ( byliśmy tam wcześniej z nim). Powiedziałam do Adriana że chciałyśmy już wcześniej się z nimi spotkać ale nie maiłam do nikogo więcej numeru oprócz Kuby. Więc on podał mi swój nr i puściłam mu szczałkę. A on „o Amanda dzwoni”. Nie widziałam że on ma mój numer telefonu. Nigdy wcześniej mu nie podawałam. Kiedyś podobał on mi się. Ale nie kręciliśmy ze sobą. A on teraz tak jakby ma dziewczynę. To znaczy nie są razem, ale flirtują. Jak tam doszliśmy to Kuby tam nie było. Ale zaraz przyszedł. Nic nie powiedział do mnie, kompletnie. Więc tańczyłam i bawiłam się z Adrianem i Doris. Nie przejmowałam się Kubą. Później poszliśmy na miasto. Siedzieliśmy, ja i Doris już nie piłyśmy bo było już około 21.30. A Kuba się do mnie nie odzywał więc, nawet nie pytałam się czy spać u niego, nawet już nie chciałam. W pewnym momencie mi i Doris chciało się tak bardo siku, że nie wiem czy byśmy dały rade wytrzymać. I Adrian powiedział że nas zaprowadzi. Weszliśmy w taką małą drużkę i powiedział że tu za tym możemy się wysikać. Powiedział że on tu postoi i nas popilnuje. Później podziękowałam mu za to że nami się zaopiekował. Jak wracaliśmy tam do ludzi to złapał mnie w pasie, i tak szliśmy. Nie wiem czy Kuba to widział, ale mam to gdzieś. Później siedzieliśmy wszyscy razem, każdy był napity. Więc było naprawdę śmiesznie. Ale Kuba dalej nic do mnie nie powiedział. Więc pomyślałam sobie że mam go w dupie. Ja mu nic nie zrobiłam. To on nie odbierał telefonu. O około 23 Nagle Kuba zniknął. Adrian z jakimś chłopakiem też. Ale i tak była prawie 23 więc Doris musiała wracać. Pożegnałyśmy się z wszystkimi i gdy już odchodziłyśmy to Adrian wracał. Najpierw pożegnał się z Doris, tak jedna ręką. A mnie przytulił tak ładnie dwoma i :

  • A czemu już idziesz? - spytał się.
  • Bo Doris musi już iść więc ja zadzwonię po rodziców i też pojadę do domu. - odpowiedziałam.
  • A nie możesz jeszcze chwile zostać.
  • Wiesz co, tak naprawdę to mi się nie chce już tu być.
  • A może zamiast dzwonić po twoich rodziców ja cie odprowadzę do domu?
  • Ale na pewno chce ci się? Bo to będzie jakieś 25 min drogi w jedną stronę, a później musisz jeszcze wrócić.
  • Nie bój się o mnie. Obiecuje ci że cię odprowadzę, ale chodź posiedzimy jeszcze. Zgadzasz się?
  • No, ok.

Pożegnałam się z Doris, na nią czekali już rodzice. Bo przyjechali po nią autem, żeby sama nie wracała w nocy. Wróciłam razem z Adrianem do wszystkich. I każdy tak o co chodzi, więc powiedział że jednak jeszcze zostaje. Wypiłam jeszcze całe wino. Czułam się naprawdę śmieszne. Ale podobało mi się to. Siedziałam koło Adriana i ciągle gadaliśmy. Kuba był tam z nami ale nie gadałam z nim. O 3 Byliśmy tacy wszyscy napici że nie wiedziałam jak mam wrócić do domu. Nie mogłam zadzwonić do rodziców bo już spali. Napisałam im sms o 23 że nie wracam do domu, oni nawet nie spytali się gdzie będę spać ( zapomniałam napisać że wrócili wcześniej, w sobotę o 12, dobrze że Kuba akurat pojechał na godzinę do domu).

  • Jeśli dasz radę dojść do domu to mogę cie odprowadzić, bo nie ma sensu brać taksówki bo o tej godzinę stoją tylko na dworcu, a to jest w przeciwną stronę i tak daleko jak twój dom. Ale jeśli nie masz nić przeciwko to ja mam tu mieszkanie niedaleko i możemy iść tam.
  • Wydaje mi się że nie dam rady dojść do domu,i musiał byś mnie nieść, a tak bardzo to nie chce cię wykorzystywać. Więc może chodźmy do ciebie.
  • Podjęłaś bardzo dobrą decyzję.

Pożegnaliśmy się ze wszystkimi. Kubie dałam buzi ale on nie odwdzięczał się więc przestałam i odeszłam. Jak pytali się gdzie idziemy to powiedzieliśmy że do domu, i nikt więcej już się o nic nie pytał. Reszta jak tylko kawałek odeszliśmy to zaczęła wstawać i się rozchodzić.
Adriana mieszkanie było przytulne. Jak weszłam to ściągnęłam buty, sweterek i spodnie. Od razu położyłam się do łóżka a Adrian koło mnie, leżał w samych majtkach. Przykryliśmy się kołdrą i zasnęliśmy. Byliśmy coraz bliżej siebie. Nie przeszkadzało mi to bo brakowało mi miłości, Kuba jeszcze nigdy nie był taki dla mnie. Nie mam pojęcia o co mu chodziło. W pewnym momencie leżałam na boku odwrócona tyłem do Adriana, a on mnie przytulił. Było miło, w końcu odwróciłam się do niego przodem i mnie pocałował. Jeszcze nikt nie całował mnie tak cudownie. Do niczego więcej nie doszło. Przecież miałam chłopaka. Wstaliśmy o 11. Miałam takiego okropnego kaca. O 12 zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do domu. Cały dzień przesiedziałam w domu, przyszykowałam się do szkoły i odpoczęłam. Dzisiaj skończyłam lekcje już o 12 więc siedzę teraz w domu i miałam czas żeby coś napisać. O 17 wychodzę na miasto z koleżankami z klasy.

Tak wiec to jest Adrian.
 
Jeśli ogarniacie o co chodzi Kubie i co powinnam zrobić to czekam na podpowiedź w komentarzach.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń