Jest już 8
października. Przepraszam że tak długo nie pisałam. Tak więc:
Przez cały
tydzień chodziłam na winobranie z...Adrianem. Spałam u niego przez
caly tydzien. Kuba się do mnie nie odzywał. Nie wiedziałam czy
jesteśmy razem czy nie. Po prostu stwierdziłam że mam to w dupie.
Zawsze chodzilismy ta sama grupa, doris tylko w piątek była z nami
bo w tygodniu nie mogla. Kuba był zawsze, rozmawialam z nim bardzo
malo. Czasami nasze rozmowy ograniczaly się tylko do 'cześć', nic
więcej. I tak minelo winobranie.
Z adrianem
robilismy tak, ze on przyjezdzal po mnie okolo 17 ja bralam ksiazki i
ciuchy na następny dzien, jechalismy do jego mieszkania, zostawialam
je tam i szlismy na miasto. W nocy robilo się goraca miedzy nami.
Zawsze byliśmy pijani, ale na tyle trzezwi zeby wiedziec co robie.
Może to było z mojej strony troche kurewskie ale on tak jakby tez
mial dziewczynie a ja sama już nie wiedzialm czy mam chlopaka. Nie
gadalismy na ten temat. Zylam chwila, nie interesowala mnie
przyszlosc. I teraz torche zaluje, no ale coz zyje się tylko raz.
W piatek doris
powiedziala swoim rodzica ze idze spac do mnie. Ale ja nie chcialm
wracac do domu, więc powiedzialam ze pojdzie ze mna do adraiana, i
nie poszla sama. Poszedl z nami jeszcze jeden chlopak. Był w naszym
wieku. Ja tylko lecialam na starszych, po prostu tak jakos zawsze
wychodzilo. I dorsi przestala być dziewica. nawet 13 września w 4
miesiecznice moja i kuby nie dalismy sobie nawet buzi. Za to z
ardianem uzupelnilam braki. Nie wiedzialam co i czy w ogole cos czuje
do niego i czy dalej cos czuje do kuby. Po prostu nic nie wiedzialm.
Pozniej była
szkola musialam się uczyc. W koncu w liceum nie jest już tak latwo.
22 września
poszlam z adrianem do kina a pozneij do niego. I znow to robilismy.
Okres spoznial mi się już tydzien.
29 września
spalam u adriana. Wczesniej chodzilismy po parku. I gdy siedzielismy
na lawce, powiedzialam ardianowi o tym ze okres spoznia mi się już
2 tygodnie. Na początku nic nie powiedział pozniej powiedzial ze
jedziemy. Nie wiedzialm o co mu chodzi, nie pytalam się tylko szlam
za nim. Doszlismy do jego auta, otworzyl je i wsiadl, więc zrobilam
to samo. Podjechalismy pod apteke, ardian wysiadl i powiedzial zebym
zostala. Gdy tylko wyszedl od razu zrobilo mi się niedobrze i dobrze
ze zdazylam otworzyc drzwi bo bym orzygała mu auto. Wrocil z testem
ciazowy i gdy zobaczyl ze siedze z glowa poza autem od razu wysiadl i
podszedl do mnie. Na szczęście już było mi lepiej. Pojechalismy
do domu. Adrian kazal mi od razu zrobic test. I co...no widomo bylam.
Zaczelam plakac, od razu adrian zaczal mnie pocieszac i przytulac.
Najgorsze było to ze nie wiem kogo to jest dziecko. Tzn bardziej
prawdopodobne było to ze jest ono adriana. Ale nigdy nic nie
wiadomo. Bylam w 100% pewna ze nie chce mieć tego dziecka. Nie
jestem jeszcze na to gotowa, mam dopiero 16 lat. Po prostu nie
wierze. Powiedzialm adrianowi ze ja nie chce mieć tego dziecka. On
nie był do konca przekonany, mowil ze może jakos damy rade, ale ja
wiedzialm ze to nie jest prawda. I chlopakowi zawsze jest latwiej, bo
to w koncu nie on będzie musial dobac o siebie, nosic to dziecko,
zrezygnowac ze szkoly...te moje rozmyslenia przerwalo to, ze musialm
pobiec do lazieki bo inaczej bym zwymiotowala na dywan. Jak wrocilam
to bylam taka zmeczona ze od razu polozylam się do lozka przykrylam
się i czulam tylko jak adrian mnie przytula i od razu zasnelam.
Otworzylam oczy i
było ciemno, nie mialam nawet czasu zeby zobaczyc która jest
godzina bo musialm szybko biec do lazieki, od razu przyszedl do mnie
adrian. Zrobil mi kitke zebym nie pobrudzila sobie wlosow. Był taki
opiekunczy. Po okolo 30 min wrocilam z powrotem do lozka. Adrain
przez caly ten czas siedzial w laziece ze mna. Od razu zasnelam.
Obudzilam się i lezalam sama w lozku. A obok mnie tylko była kartka
' poszedłem do sklepu po pieczywo'. Jaki on kochany. Jak worcil to
dalej lezalam w lozku. Przysedl i mnie pocalowal. Wstalam dopiero jak
on przygotowal sniadanie. Usiadlam do stolu a obok mnie adrian.
Czulam się jak bym miala 30 lat i była szczesliwa zona adriana i
czekali bysmy na dziecko. Zgadzala się tylko jedna rzecz, bylam w
ciazy. Ja nawet nie wiem czy jestem z adrianem czy z kuba, nic nie
wiem. Wiem tylko tyle ze powinnam powiedziec kubie o tym ze to jest
może jego dziecko.
Po sniadaniu
zadzwonilam do niego i spytalam się czy mozemy się spotkac. Nie
mial nic przeciwko i umowilismy się za godzine w kawiarni tu
niedaleko. Jak już dochodzilam to on akurat tez. Przytulil mnie, nic
więcej. A przeciez dalej byliśmy razem tzn jeszcze nikt z nikim nie
zerwal. Weszlismy do srodka. Zamowilam sobie herbate, a kuba kawe.
Nie chcialm przedluzac więc od razu zaczelam :
- nie chce cie tutaj trzymac na sile, więc nie będę owijac w bawelne – powiedzialam.
- Gdybym nie chcial to bym tu nie przyszedl – odpowiedzial.
- Tak więc jestem w ciazy i mozliwe ze jest to twoje dziecko.
- A jeśli nie moje to kogo?
- Adrian
- czyli już wiem co robiliscie przez te wszystkie noce kiedy u niego spalas.
- Tak i co ci do tego. To ty się do mnie nie odzywales. I to bez zadnego powodu.
- Tak oczywiscie to moja wina to ja cie zdradzilem.
- O nie, nie, nie. Gdybys się tak nie zachowywal to nigdy bym nawet nie poszla do adriana.
- Przepraszam ze mialem gorszy dzien, ale ty nie musialas od razu mnie zdradzac.
- Mogles powiedziec, i nie zdradzilam cie od razu.
teraz juz musze isc ale dokoncze jutro
Jezuuuuu !!!!!!!! Nie wierze w to co piszesz. Bardzo ci współczuje.
OdpowiedzUsuń