sobota, 18 sierpnia 2012

5 To chyba jest miłość.

Tydzień minął szybko. W piątek około 19 poszłyśmy z Doris na skate park. Wiedziałam że będzie tam Kuba. Przez cały tydzień nie powiedziałam mu o tym ze moi rodzice wyjadą. Pierwszy raz przy wszystkich pocałował mnie na przywianie. Byłam tak podniecona tym że nie ma moich rodziców że od razu mu o tym powiedziałam. Ucieszył się i spytał się czy kupić mi piwo bo idzie sobie kupić. Nie mogłam bo przyjechałam skuterem, bo wiedziałam że Kuba ma swoje auto w serwisie, dał na jakiś przegląd czy coś, a nie chciałam wieczorem wracać na pieszo. Stwierdził że jak ja nie pije to on też może się powstrzymać. Ale poprosiłam go aby kupił papierosy bo nie miałam już swoich a wiedziałam że teraz jak nie ma rodziców to mogę palić i się nie bać. Posiedzieliśmy na skate parku do 23, ale robiło się coraz zimniej i nie pomagała mi już nawet jego bluza. Doris poszła już przed 22, bo jej rodzice uważali że jak nie ma 18 lat to w domu powinna już być przed zaczęciem się ciszy nocnej. Po drodze do domu zajechaliśmy na stacje paliw żeby kupić jakiś alkohol na noc. Zajechaliśmy jeszcze do Kuby do domu, bo chciał zabrać jakieś rzeczy i powiedzieć rodzicom że nie będzie go cały weekend. Jak przyjechaliśmy do mnie to poszłam się wykąpać, a on powiedział, że poogląda tv i na mnie poczeka. Wykąpałam się, ubrałam i zeszłam na dół do Kuby. Jak zobaczyłam co on dla mnie zrobił to po prostu zatkało mnie. Zrobił kolacje, było wino, świece i ogólnie cudownie. Do kolacji wypiliśmy całe wino, więc ja już byłam lekko napita. Później jeszcze parę drinków wypiliśmy. Nie byłam strasznie mocno pijana, tylko tak jak lubię najbardziej. Około 2 w nocy stwierdziliśmy że idziemy do góry położyć się do łóżka. Mieliśmy zamiar pooglądać jeszcze telewizje, ale w końcu włączyliśmy muzykę. Kuba wiedział co zrobić aby nastrój był romantyczny. Zaczął mnie całować i powoli rozbierać mnie i siebie. Aż w końcu nie mieliśmy na sobie już nic. I stało się, zrobiliśmy to. Było miło i przyjemnie. Później tacy zmęczeni zasneliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz