Rodzina Kuby już wyjechała więc,
nie jechaliśmy już do jego domu tylko od razu do babci. W czasie
jazdy radio było włączone, więc jak to ja śpiewałam. Nie
śpiewam za ładnie, ale kocham to robić. Oczywiście Kuba mówił,
że śpiewam cudownie, ale wiem że kłamał. Pierwszy raz jechałam
z nim autem w taką długą podróż. I stwierdziłam, że kieruje
naprawdę dobrze. Prawie przez cała drogę Kuba albo trzymał mnie
za rękę, albo miał ja na moim kolanie. To był takie romantyczne.
Droga minęła szybko. Dom jego babci
wyglądał cudownie, po prostu jak z bajki. Jego rodzina przywitała
mnie tak jak bym do niej należała i była jej częściom. Kuby
babcia powiedziała, ze do obiadu jest jeszcze godzina, i niech Kuba
pokaże mi przez ten czas ogród. Więc poszliśmy się przejść.
Ogród był duży i piękny. Był ciepły słoneczny dzień, więc
usiedliśmy sobie w cieniu pod drzewem. I rozmawialiśmy, nie wiem
dlaczego ale zawsze mieliśmy o czym. Może po prostu jesteśmy dla
siebie przeznaczeni. Po godzinie wróciliśmy. Stół był już
nakryty, a jedzenie kończyli przynosić. Osiadłam kolo Kuby, a
obok mnie siedziała jego siostra. Obiad był naprawdę dobry. Po
obiedzie pomogłam poznosić naczynia ze stołu. Poszliśmy do
pokoju na górze. Było tam duże łózko, szafa i na ścianie
wisiał telewizor. Okazało się ze to był pokój Kuby. Jak był
mały to spędzał tu wakacie. Włączyliśmy telewizor i
położyliśmy się na łózko. Nie usiedzimy za dobrze gdy jego
mama zawołała go. Powiedziała ze wszyscy jadą do miasta
oddalonego o 10 km na zakupy i odwiedzić ciotki. Więc mieliśmy
cały dom dla siebie, na co najmniej 5 godzin. Poczekaliśmy aż
wyjdą z domu i Kuba zaczął mnie całować. Chciałam go trochę
podrażnić i powygłupiać się z nim, i mu uciekam. Zeszłam z
łóżka, ale on wstał i chciał podejść do mnie. Więc
otworzyłam drzwi i pobiegłam korytarzem na dół. Wbiegłam do
jadalni, a zaraz za mną Kuba. Z jadalni było tylko jedno wyjście.
Na środku stal duży stół. Kuba był szybszy ode mnie, więc
zaraz mnie złapał. Wziął na ręce i położył na stół. Zaczął
całować i rozbierać mnie i siebie. Pierwszy raz robiłam to na
stole. I było naprawdę śmiesznie. Później poszliśmy do jego
pokoju z pudelkiem lodów i dwoma łyżkami. Usiedliśmy na łóżko
i zaczęliśmy je jeść. Nie mogłam się powstrzymać i gdy Kuba
wkładał łyżkę z lodami do swojej buzi, szturchnęłam mu ja i
się pobrudził. Więc on wziął kawałek loda w rękę i
wysmarował mi cala twarz. Długo nie trzeba było czekać a oboje
byliśmy cali brudni. Więc Kuba wymyślił żebyśmy poszli się
umyć. Myślałam ze chodzi mu o to, żebyśmy umyli ręce i buzie w
umywalce. Ale mu chodziło o to byśmy wykapali się w wannie. Jego
dziadkowie naprawdę mieli dużą wannę. Nie za bardzo chciało mi
się kąpać, ale niestety Kuba był silniejszy ode mnie i ściągnął
mi ubranie i wrzucił do wanny pełnej wody. Zaraz sam tez wskoczył.
Mieliśmy pełno piany, więc dmuchaliśmy nią na siebie, robiliśmy
brody, wąsy i różne takie. O 19 wróciła jego rodzina,
powiedzieli że jeśli chcemy to możemy zostać tu do jutra. I tak
też zrobiliśmy. W nocy było naprawdę gorąco, w niegrzecznym
tego słowa znaczeniu. Zasnęliśmy po 4. A już o 9 obudziła nas
jego babcia chodząca i sprzątająca. Więc wstaliśmy i zeszliśmy
na dół na śniadanie. O 11 pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do
domu. Nie miałam żadnych ciuchów na przebranie, więc wracałam w
jego koszulce. Bo on był nastawiony na to że może się ona
przydać. Jak dobrze że on o wszystkim tak myśli. Ja tak nie
potrafię. Ale dzięki niemu zmieniam się na lepsze. Przed 12
byliśmy już w domu. Pożegnaliśmy się, bo w poniedziałek
wyjeżdżałam na 4 dni na zieloną szkołę nad morze. Weszłam do
domu i zaczęłam się pakować. Miałam całą dużą walizkę.
Ważyła ponad 20 kg. O 15 wrócili rodzice. Przez ten czas kiedy
mnie nie było zadzwonili tylko raz, jak skończyliśmy jeść
obiad. Nawet nie spytali się czy spałam w domu. Zjedliśmy o 20
kolacje i ja poszłam się wykąpać i spać, bo wiedziałam że na
wycieczce nie będę się wysypiać, a do tego byłam jeszcze
zmęczona po poprzedniej nocy. Przed spaniem sprawdziłam czy nie
mam żadnego sms, albo czy ktoś nie dzwonił. Miałam nieodebrane
połączenie od Kuby. Oddzwoniłam i powiedział, że to on chce
mnie na zawieźć o 8 rano na pod szkołę na zbiórkę. Zgodziłam
się, bo wolałam to niż jechanie taksówką. Rodzice jak zwykle
zaczynali prace o 7 rano więc nie mieli jak mnie zawieźć.
Przyjechał po mnie o 7.30. Znów wszyscy z klasy patrzyli się na
mnie. Większość wiedziała że mam chłopaka, ale pewnie nie
spodziewała się że jest on dla mnie taki miły i mnie przywiezie.
A ja go właśnie za to kochałam. Moje koleżanki z klasy zajęły
mi miejsce na samym końcu na środku, więc nie musiałam się
pchać, aby sobie sama zając. Kuba włożył mi walizkę do
autokaru, co ja bym bez niego zrobiła. Ona była taka ciężka że
nie miałam siły jej nawet podnieść. Jak się żegnaliśmy
wszyscy byli już w autokarze i czekali aż ja wsiądę. Kuba na
pożegnanie dał mi piękną bransoletkę i powiedział że mam ją
zawsze nosić, i ona będzie mi o nim przypominała. Pocałowaliśmy
się i wsiadłam do autokaru. Kuba stał i jak odjeżdżałam to
machaliśmy do siebie przez szybę.
ty opisujesz swoje swoje zzycie? bo jesli tak to sama chcialabym miec takie.
OdpowiedzUsuńtak opisuje swoje zycie ;) i dzieki ale tylko w pewnych mometach jest tak fajnie, no i oczywiscie od kiedy poznalam Kube.
OdpowiedzUsuńNo cudowne... <3
OdpowiedzUsuńBaaaardzo mi się podoba... :D
Haha, no nie moge...
I w ogóle to weź usuń to gówno, które muszę wpisywać, żeby dodać komentarz, bo to denerwuję :D
OdpowiedzUsuń