poniedziałek, 27 sierpnia 2012

8 Poprostu miłość.


    Rodzina Kuby już wyjechała więc, nie jechaliśmy już do jego domu tylko od razu do babci. W czasie jazdy radio było włączone, więc jak to ja śpiewałam. Nie śpiewam za ładnie, ale kocham to robić. Oczywiście Kuba mówił, że śpiewam cudownie, ale wiem że kłamał. Pierwszy raz jechałam z nim autem w taką długą podróż. I stwierdziłam, że kieruje naprawdę dobrze. Prawie przez cała drogę Kuba albo trzymał mnie za rękę, albo miał ja na moim kolanie. To był takie romantyczne.
    Droga minęła szybko. Dom jego babci wyglądał cudownie, po prostu jak z bajki. Jego rodzina przywitała mnie tak jak bym do niej należała i była jej częściom. Kuby babcia powiedziała, ze do obiadu jest jeszcze godzina, i niech Kuba pokaże mi przez ten czas ogród. Więc poszliśmy się przejść. Ogród był duży i piękny. Był ciepły słoneczny dzień, więc usiedliśmy sobie w cieniu pod drzewem. I rozmawialiśmy, nie wiem dlaczego ale zawsze mieliśmy o czym. Może po prostu jesteśmy dla siebie przeznaczeni. Po godzinie wróciliśmy. Stół był już nakryty, a jedzenie kończyli przynosić. Osiadłam kolo Kuby, a obok mnie siedziała jego siostra. Obiad był naprawdę dobry. Po obiedzie pomogłam poznosić naczynia ze stołu. Poszliśmy do pokoju na górze. Było tam duże łózko, szafa i na ścianie wisiał telewizor. Okazało się ze to był pokój Kuby. Jak był mały to spędzał tu wakacie. Włączyliśmy telewizor i położyliśmy się na łózko. Nie usiedzimy za dobrze gdy jego mama zawołała go. Powiedziała ze wszyscy jadą do miasta oddalonego o 10 km na zakupy i odwiedzić ciotki. Więc mieliśmy cały dom dla siebie, na co najmniej 5 godzin. Poczekaliśmy aż wyjdą z domu i Kuba zaczął mnie całować. Chciałam go trochę podrażnić i powygłupiać się z nim, i mu uciekam. Zeszłam z łóżka, ale on wstał i chciał podejść do mnie. Więc otworzyłam drzwi i pobiegłam korytarzem na dół. Wbiegłam do jadalni, a zaraz za mną Kuba. Z jadalni było tylko jedno wyjście. Na środku stal duży stół. Kuba był szybszy ode mnie, więc zaraz mnie złapał. Wziął na ręce i położył na stół. Zaczął całować i rozbierać mnie i siebie. Pierwszy raz robiłam to na stole. I było naprawdę śmiesznie. Później poszliśmy do jego pokoju z pudelkiem lodów i dwoma łyżkami. Usiedliśmy na łóżko i zaczęliśmy je jeść. Nie mogłam się powstrzymać i gdy Kuba wkładał łyżkę z lodami do swojej buzi, szturchnęłam mu ja i się pobrudził. Więc on wziął kawałek loda w rękę i wysmarował mi cala twarz. Długo nie trzeba było czekać a oboje byliśmy cali brudni. Więc Kuba wymyślił żebyśmy poszli się umyć. Myślałam ze chodzi mu o to, żebyśmy umyli ręce i buzie w umywalce. Ale mu chodziło o to byśmy wykapali się w wannie. Jego dziadkowie naprawdę mieli dużą wannę. Nie za bardzo chciało mi się kąpać, ale niestety Kuba był silniejszy ode mnie i ściągnął mi ubranie i wrzucił do wanny pełnej wody. Zaraz sam tez wskoczył. Mieliśmy pełno piany, więc dmuchaliśmy nią na siebie, robiliśmy brody, wąsy i różne takie. O 19 wróciła jego rodzina, powiedzieli że jeśli chcemy to możemy zostać tu do jutra. I tak też zrobiliśmy. W nocy było naprawdę gorąco, w niegrzecznym tego słowa znaczeniu. Zasnęliśmy po 4. A już o 9 obudziła nas jego babcia chodząca i sprzątająca. Więc wstaliśmy i zeszliśmy na dół na śniadanie. O 11 pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do domu. Nie miałam żadnych ciuchów na przebranie, więc wracałam w jego koszulce. Bo on był nastawiony na to że może się ona przydać. Jak dobrze że on o wszystkim tak myśli. Ja tak nie potrafię. Ale dzięki niemu zmieniam się na lepsze. Przed 12 byliśmy już w domu. Pożegnaliśmy się, bo w poniedziałek wyjeżdżałam na 4 dni na zieloną szkołę nad morze. Weszłam do domu i zaczęłam się pakować. Miałam całą dużą walizkę. Ważyła ponad 20 kg. O 15 wrócili rodzice. Przez ten czas kiedy mnie nie było zadzwonili tylko raz, jak skończyliśmy jeść obiad. Nawet nie spytali się czy spałam w domu. Zjedliśmy o 20 kolacje i ja poszłam się wykąpać i spać, bo wiedziałam że na wycieczce nie będę się wysypiać, a do tego byłam jeszcze zmęczona po poprzedniej nocy. Przed spaniem sprawdziłam czy nie mam żadnego sms, albo czy ktoś nie dzwonił. Miałam nieodebrane połączenie od Kuby. Oddzwoniłam i powiedział, że to on chce mnie na zawieźć o 8 rano na pod szkołę na zbiórkę. Zgodziłam się, bo wolałam to niż jechanie taksówką. Rodzice jak zwykle zaczynali prace o 7 rano więc nie mieli jak mnie zawieźć. Przyjechał po mnie o 7.30. Znów wszyscy z klasy patrzyli się na mnie. Większość wiedziała że mam chłopaka, ale pewnie nie spodziewała się że jest on dla mnie taki miły i mnie przywiezie. A ja go właśnie za to kochałam. Moje koleżanki z klasy zajęły mi miejsce na samym końcu na środku, więc nie musiałam się pchać, aby sobie sama zając. Kuba włożył mi walizkę do autokaru, co ja bym bez niego zrobiła. Ona była taka ciężka że nie miałam siły jej nawet podnieść. Jak się żegnaliśmy wszyscy byli już w autokarze i czekali aż ja wsiądę. Kuba na pożegnanie dał mi piękną bransoletkę i powiedział że mam ją zawsze nosić, i ona będzie mi o nim przypominała. Pocałowaliśmy się i wsiadłam do autokaru. Kuba stał i jak odjeżdżałam to machaliśmy do siebie przez szybę.

4 komentarze:

  1. ty opisujesz swoje swoje zzycie? bo jesli tak to sama chcialabym miec takie.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak opisuje swoje zycie ;) i dzieki ale tylko w pewnych mometach jest tak fajnie, no i oczywiscie od kiedy poznalam Kube.

    OdpowiedzUsuń
  3. No cudowne... <3
    Baaaardzo mi się podoba... :D
    Haha, no nie moge...

    OdpowiedzUsuń
  4. I w ogóle to weź usuń to gówno, które muszę wpisywać, żeby dodać komentarz, bo to denerwuję :D

    OdpowiedzUsuń